Translate

piątek, 27 lutego 2009

Jak Zielicha zaczęła Dekupażować... ;)

Hmm...od czego by tu zacząć acha ... Zaczęło się tak :)
Na samym całkiem początku (a było to roku 2008) :D natrafiłam na hasło stamperia. Zaczęłam szukać i szukać, oglądać i oglądać tak się napatrzyłam, że ach i oh... Postanowiłam sama zacząć ozdabiać przedmioty tą techniką. Wyruszyłam do sklepu po zakupy, zamówiłam sobie serwetki i zaczęłam. W głowie mi pomysłów nie brakowało, trochę gorzej z materiałem do zdobienia. Wstąpiłam do sklepu "wszystko po 2,50zł" i znalazłam tam wieszaczki drewniane, odkręciłam haczyki i otrzymałam drewienko, które sobie ozdobiłam. Potem znalazłam starą skrzyneczkę na nici ze wzorem kaszubskim. Skrzyneczka była moją pierwszą pracą ozdobioną tą techniką. Teraz widzę że jest w domu parę przedmiotów do ozdobienia, które już czekają: lustro, lampa naftowa, skrzynka na listy(muszą nabrać mocy... ;).

Na razie Zielicha ma ochotę na obrazki tylko sklejeczkę musi dociąć :D

Moje prace:






Tabliczka ta zostanie zawieszona na drzwiach, tylko czeka na łańcuszek.

środa, 25 lutego 2009

Pudełeczko pełne wstążek



Jakiś czas temu dostałam od Pomarańczowego kota pudełeczko, a w nim wstążeczki i to różno kolorowe. Wstążeczki mają swoje miejsce, a mi szkoda je stamtąd wyciągać, tak ładnie się prezentują :D




Cukiereczkowe pyszności

Cukiereczkowa zabawa wciąga chyba wszystkich. Postanowiłam pierwszy raz wziąć udział w takiej zabawie. Zresztą nic dziwnego sami zobaczcie, jakie pyszności, proponuje
Sztuka oswojona do (04.03)



I jak tu się nie skusić?

Cukiereczki pichaaa... :)

niedziela, 22 lutego 2009

Moje Tygryski

Pomysł na Tygryski pojawił się w chwili gdy mój syn przyniósł pracę domową z plastyki. Narysować trzeba było ilustracje do zwrotek wiersza Wandy Chotomskiej "Gdyby Tygrysy jadły irysy". Syn wziął się do pracy, a ja wzięłam się do rysowania swoich Tydgysków. Zbliżały się święta Bożego Narodzenia 2008 i przyszedł czas na kartki świąteczne . Wymyśliłam więc, że moje Tygryski będą zdobić kartki.

A oto moje Tygryski !







Kartki poszły w świat, a ja zrobiłam tak mało zdjęć, że nie ma z czego wybierać...hm...
Ale przedstawiam moje trzy karteczki.




Tygryski mają zamiar pojawić się na kartkach wielkanocnych. Nie wiem jak im to wyjdzie :).
Wszystko czas pokaże.

Karmienie inwentarza

Dzisiaj przybyły do naszego ogródka kosy no i oczywiście wróbelki. One są zawsze i wszędzie ha ha :). Zajrzały do karmnika, a tam pusto! ...hm...moje niedopatrzenie.
Nasionka w domu się skończyły, ale coś tam się znajdzie.
Jutro koniecznie do sklepu zoologicznego.




Koty w Kotlandii za to mają pełne miski chrupeczek, ale patrzą na mnie z pytaniem w oczkach - I to wszystko?...hm... czekają na mięsko z saszetki.
A poza tym dzień jak co dzień - walka, prychanie i warczenie noszące się echem po Kotlandii.

Oj te koty! :)

sobota, 21 lutego 2009

Nasza Kotlandia

Mieszkańcami Kotlandii są trzy koty: Micia, Tygrys i Migdał. W takiej kolejności do nas trafiły. Micia najstarsza mieszkanka Kotlandii liczy sobie dziewięć lat. Po roku przybył Tygrys, a raczej przyczłapał za moim synem do ogródka. Postanowił, że zostanie w Kotlandii... widocznie mu się spodobało... Rzecz jasna jedyna dotychczasowa mieszkanka Kotlandii nie była z tego faktu zadowolona. Postanowiła strzelić normalnego w świecie focha i nie dać się już więcej dotykać, nie mówiąc o przytulaniu. Po miesiącu jej przeszło, ale Tygrys obrywa do dziś. Taka jest właśnie Micia.


Tygrys za to jest najgrzeczniejszym kotem w Kotlandi :). Unika zwady, choć przy Mici i Migdale jest to bardzo trudne. Jest dużym puchatym kotem choć nie tak dużym jak Klusek z Pomarańczowego kota ...hmm...czasami mam wątpliwości czy Klusek to kot, czy nie mała pantera.

Przyszedł czas na ostatniego mieszkańca Kotlandi -Migdała. Mały ciałkiem, wielki duchem. Dla Migdasia nie ma straconych piłek. W Kotlandi nazywamy go ...Pandzikiem...

Mały, samotny i błąkający się po świecie, wyglądał jak miś panda( przynajmniej dla nas), w kinach właśnie wyświetlano film pt. "Kung Fu Panda", a on malutki trenował wygibasy i wspinaczki wysokogórskie ( wspinaczki po siatce) :)


W Kotlandi nie przyjeto go miło, ale dla Pandzika nie miało to wielkiego znaczenia. To on był wojownikiem w tym domu, mimo małych rozmiarów.

Do dziś walczy ze wszystkimi i ze wszystkim. :-)

Koty w Kotlandi mają wiele imion, które ewoluują w zależności od sytuacji i ich zachowania.

Wariacje na temat imion:

- Micia i jej imiona: Micia paticia, Fiszbona, Ciuchcia, Lokomotywka, Krówka, Fisza

- Tygrys i jego imiona: Brynio, Rynio, Brysio, Trysio, Hadanoś, Tygryńczyk Karabińczyk, Frynio

Micia i Tygrynio dostały kiedyś swoje nazwiska( Micia Jonson i Bryś Bronson)... ha ha :)

- Migdał i jego imiona: Fiftaś, Pandzik Fa, Szarki, Jumper, Migdał -Bzdrygdał, Kung Fu Pandzik...

piątek, 20 lutego 2009

Mrozem malowane

Słońce zajrzało dzisiaj przez moje okno, a za oknem mróz maluje swe rysunki...

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails