Translate

wtorek, 21 grudnia 2010

Witam przed Świętami!



***
Ostatnie miesiące roku były dość pracowite i nadal są, co wiąże się z brakiem czasu i okropnym zmęczeniem. Człowiek jakoś przetrwał jesienny czas teraz zima przyszła i nakryła pierzynką wszystko wokół.
Dość grubą pierzynką:)·
W tym czasie udało mi się zrobić kilka zimowych prac, które trochę zmienią mój blog na bardziej Świąteczny :D
Zajrzałam tu tylko na chwilę, aby złożyć wszystkim
Najserdeczniejsze Życzenia Bożonarodzeniowe.
Nie wiem czy jeszcze wpadnę w tym roku na bloga wiec życzę również Szczęśliwego Nowego Roku.








Pozdrawiam Wszystkich serdecznie

niedziela, 31 października 2010

Trochę florystycznie i zimowy painting

Nie tęsknię za zimą, ale lubię zimowe klimaty zwłaszcza malowane techniką painting.
Ostatnio też mam ochotę na odrobinę florystyki, choć nie wychodzi mi to, tak jak bym chciała, ale i tak sprawia mi to przyjemność. Odrywam się od codzienności.







poniedziałek, 18 października 2010

Painting :)

Zastanawiałam się, od czego zacząć pisać ten post. Postanowiłam napisać o czymś, co męczy mnie od kilku miesięcy.

Szukałam czegoś w Internecie i przypadkowo natknęłam się na hasło ASPARTAM, potem GLUTAMINIAN SODU i lista się powiększała. Obejrzałam filmik, na you tube pod tytułem „ Rakotwórcza słodycz” i wiele podobnych na ten temat, to mi wystarczyło, aby usunąć z domu wszystkie produkty, które to zawierały. Wierzę jedynie w sól i zwykłe suszone zioła, choć teraz zaczęłam i na nich czytać etykiety.
Minione tygodnie spędziłam na szukaniu informacji na temat dodatków do żywności oznaczonych literką E z trzema cyframi, chodzi tu o barwniki, emulgatory, stabilizatory itd.
Spotkałam się z takim hasłem jak „Czy wiesz, co jesz”. Po przeczytaniu wielu artykułów i obejrzeniu wielu filmików na youtube Np. z udziałem dr. Zbigniewa Hałata w końcu zaczęłam sprawdzać etykiety.
Uważam, że jest to bardzo ważne!
Wiele tych dodatków powoduje bóle głowy, uczulenia, alergie, otyłość( syrop glukozowo-fruktozowy zawarty w sokach, jogurtach itd.)
Wiadomo, że w takich sytuacjach człowiek sięga po lek Np. na ból głowy, trując się dodatkowo tabletką. Wystarczy sprawdzić skład na opakowaniu, choć producenci nie zawsze mówią prawdę.
Często czytałam, że większość tych dodatków w małych ilościach nie szkodzi, ale nie wiemy dokładnie czy w ciągu dnia zażywając wiele różnych produktów nie przekraczamy zalecanej dawki danego Np. syntetycznego barwnika, który może spowodować wiele szkód w naszym organizmie.
Zagłębiając się w temat dotarło do mnie, że jest to początek góry lodowej.
Trafiłam na niepokojące informacje związane z GMO.
Przykładem może być ziemniak Amflora, który jest odmianą atrakcyjną dla przemysłu papierniczego, klejowego i włókienniczego. Instytut Hodowli i Aklimatyzacji Roślin zaznacza, że ten ziemniak nie trafi na nasze stoły, ale minusem tego ziemniaka jest to, że może wyprzeć konwencjonalnego ziemniaka.
Więc ja zadam pytanie: Jakim sposobem nie trafi on na nasze stoły? No chyba, że nakarmimy nim świnie i krowy i dostaniemy tą modyfikacje genetyczną w innej postaci, a co ona wywoła w naszym organizmie to już nasze dzieci będą tylko wiedzieć.
Kolejne hasła to MONSANTO. Niestety wiele osób używa środków produkowanych przez tą firmę, nie dziwię się, że pszczoły zaczęły chorować i ginąć. Wiele osób tego nie zauważa, ale jest coraz mniej pszczół a co za tym idzie jest mniej owoców. Ja zauważyłam to na swojej działce. Monsanto i ich patenty(patent na świnie). Warto o tym poczytać i pooglądać na you tube.
Grupa Bilderberg, Nowy Porządek Świata, Szczepionki( Piotr Bein Grypa666’s), Chemetrails.
W końcu się Przebudziłam!!!

A teraz kilka moich prac, które w między czasie robiłam.










Pozdrawiam serdecznie

piątek, 10 września 2010

***

Na bałwanki jeszcze czas, ale staram się realizować pomysły kłębiące się w mojej głowie. Kolejny aniołek w ulubionej ostatnio prze zemnie kolorystyce. Niekiedy tak mam, muszę po prostu nacieszyć się barwą, która gdzieś koło mnie krąży:)
Ciekawa jestem, jaka będzie następna!






Jakiś czas temu zostałam zaproszona do zabawy przez Nelę Dom z kluczem w "Lubię". Oczywiście należałoby wybrać 10 osób zachęcając je do zabawy. Wybacz Nela pobawię się, ale bez wybierania.
Przedstawiam Wam dziesiątkę moich lubości :))
* Lubię koty i wszelkie stworzenie, nawet te, których się brzydzę.
* Lubię wszelkie prace w ogrodzie i uwielbiam w nim przebywać zwłaszcza rano, gdy słychać śpiew ptaków.
* Lubię rośliny. Kiedyś myślałam, że nie będę potrafiła się nimi zajmować.
* Uwielbiam śpiew ptaków. Nie wyobrażam sobie ich braku na niebie.
* Lubię bardzo słońce, zwłaszcza te, które pojawia się w lutym. Jest wtedy bardzo charakterystyczne. I ważne dla mnie.
* Lubię robótki ręczne, bo miło spędzam przy nich czas.
* Lubię czas spędzony w domu z rodziną.
* Lubię mieć czas dla siebie.
* Lubię przestawiać meble i planować wszystko, co związane z domem poświęcam temu dużo czasu. Traktuję to jak hobby :)
* Lubię spokój i ciszę

Pozdrawiam serdecznie

poniedziałek, 6 września 2010

Aniołek 2 i nadal painting :)

Kolejne dekoracje.
Aniołek, domek i obraz. Obraz i domki powędrowały w świat. Aniołek za to został ze mną, miał być jesienny, a wyszedł taki...





Pozdrawiam serdecznie

czwartek, 26 sierpnia 2010

No i stworzyłam domki (Country Painting)

Niekiedy nie wiem, co napisać! Po prostu mam ochotę pokazać to, co wymyśliłam. Łączenie Decoupage i Country Painting to fajna i przyjemna zabawa.
Nie wiem czy to świadomość przenikającego lata i nadchodzącej niebawem jesieni, choć jesień ma przepiękna paletę barw, spowodowała, że postanowiłam podejść do tego jeszcze raz. W technice Country Painting można poszaleć. Mnóstwo koloru i możliwości, ale to już chyba pisałam kiedyś. Powtarzam się :)

A zaczęło się od anioła jak zasugerował „Blog Niedzielny „ i „ Nela” to „Anioł gosposi”. Nazwa mi pasuje i mobilizuje do tworzenia innych. Dlatego wycięłam sobie inne plamy;) mające przypominać aniołki. Nie wiem, co mi wyjdzie. To dla mnie będzie niespodzianka.
W końcu mam, na czym znowu popracować.
Powycinane kształty aniołków

Wycinając aniołki przyszedł mi do głowy pomysł na domki, które mogłabym ozdobić ta techniką.
No i stworzyłam domki.
To mój pierwszy



I drugi
Ten zrobiony jest na zamówienie w sumie będą dwa

Pozdrawiam serdecznie

niedziela, 22 sierpnia 2010

Stworzyłam Anioła ;)

No i po weekendzie spędzonym jak zwykle na działce, który zakończył się oberwaniem chmury. Zdążyliśmy akurat dojechać do domu. Pogoda dopisała, działka jako tako wyglądała, więc mogłam posiedzieć i porobić dekoracje. Suszyłam parę dni wcześniej kwiaty hortensji pierwszy raz w kaszy mannie dość fajnie się ususzyła, ale nie wiedząc jak to wyjdzie suszyłam inne kwiaty tradycyjnie przywiązane na sznurku. Miałam ochotę zrobić małą kompozycję i to z suszonych kwiatów hortensji. Zawsze mi się podobała.
Nie lubiąc długo siedzieć w jednym miejscu postanowiłam przeszukać kąty naszego małego domku i po szarpaniu się ze stolikiem znalazłam płytę, na której narysowałam coś na kształt anioła, nie wyglądało to jak anioł, a jak duża dziwna plama. Poprosiłam męża o wycięcie tego, co narysowałam. Dziwnie się na mnie chłop spojrzał, ale wyciął;)Pomysł na pomalowanie tego co zostało wycięte pojawił się nagle i tak to "Stworzyłam własnego Anioła" oczywiście nabazgrałam zaraz więcej dziwnych kształtów. Pokazałam je mężowi, co będzie musiał mi jeszcze wyciąć. Chłop się przeraził:D Stwierdziłam, że chyba będę musiała zrobić to sama!
Pozdrawiam serdecznie





I ulubiona Lawenda

niedziela, 15 sierpnia 2010

Jaki by tutaj dać tytuł?

Wszystko co dobre szybko się kończy? Tak, tytuł byłby idealny :(

Dzisiaj na dobre wróciliśmy do domu i nie wracamy na działkę. Mąż kończy urlop, co jest dla niego i dla mnie bardzo niemiłym zjawiskiem.
Wracamy do codzienności!
Wspomniałam wcześniej, że naprawialiśmy daszek naszego domku działkowego, wiązał się on z przycięciem niektórych jego elementów, bo planujemy trochę go rozbudować. Deski, które pozostały natchnęły mnie do zrobienia obrazków. W sumie wyszło fajnie, deski trzydziestoletnie już w sumie postarzone przez wiatr i deszcz wymagały drobnego szlifu, do tego pomysł na starą dziurawą konewkę, którą szkoda mi było wyrzucić. Stała już jakiś czas w koncie ogródka i czekała na swój dzień. Jeśli tak to można nazwać.
Pozdrawiam i zmykam

Lawenda mi się nie znudziła



Języczka pomarańczowa


niedziela, 8 sierpnia 2010

Stara deseczka i śpiące owady

No wiec wróciłam z tygodniowego pobytu na działce. Pogoda słabo dopisywała, a my mieliśmy za cel naprawę dachu w naszym domku, bo wiatry zerwał nam papę.
Los złośliwy jest, dużo padało, ale dach naprawiliśmy. W między czasie dużo się działo. Z działki do domu mamy dość krótką drogę samochodem, więc zaglądaliśmy do syna, który wolał zostać w domu. Nastoletni syn i cztery koty to w domu sajgon, ale nie o tym chciałam pisać. Przed domem mamy stary żywopłot tawuła "Van Houttea" przycinam go i odmładzam jak mogę abym mogła inaczej ją prowadzić. Mamy niestety taką sympatyczna sąsiadkę, że przechodząc koło naszego ogródka łamie nam gałązki i to te nowe odrosty. Szlak mnie trafia, bo kobieta chce abym go całkowicie usunęła. Twierdzi, że wszyscy na naszej uliczce już usunęli i tylko my mamy, a po drugie nie może przejść na 4-5 m drodze. Żywopłot zajmuje 20 - 50cm drogi, gdy się rozrasta i kwitnie, ale kobieta koniecznie chce przejść koło naszego płotu. Podejrzewam, że chodzi jej o brak możliwości zaglądania nam w okna i co się dzieje w naszym ogródku.
Ludzie potrafią być okropni, aż do obrzydzenia…
Wróciliśmy na działkę okazało się, że mamy dostać naganę za wyrzucenie starej papy na śmieci. Wzburzyliśmy się okropnie, bo papa leżała ułożona w kącie ogrodu, wezwaliśmy zarząd na naszą działkę, chcieliśmy dać im miarkę, aby sobie pomierzyli metry kwadratowe czy się zgadzają. Nie chcieli. Przeprosili i poszli dalej szukać winnych.
Poczuliśmy niesmak!!!
Nowy zarząd chce się chyba wykazać tylko coś im nie wychodzi. Ogólnie uważam, że coś wisi w powietrzu. Coś bardzo niesympatycznego.
Na działce rośliny po deszczu rosną jak oszalałe, chwasty też. Po trawie chodząc robisz ciap, ciap…, ale ogólnie fajnie i przyjemnie. Porobiłam zdjęcia i udało mi się zrobić zdjęcie trzmielowi, który usnął podczas zbierania nektaru. Na początku myślałam, że nie żyje, ale po dotknięciu go zaczął biedak natychmiast zbierać nektar na nowo.
Gdy nastawał wieczór ozdabiałam stare deseczki. Powstały obrazki. Ale sami zobaczcie.




Sen trzmiela

I przebudzenie.

Kwiat malwy


Motyl na jeżówce purpurowej
Nazwy tej rośliny jednorocznej nie znam. Dostałam nasiona od sąsiadki. Śmiało można je nazwać kwiatami nocy bo otwierają się wieczorem lub gdy nie świeci słońce . Odrobina słońca padająca na nie powoduje złożenie się pąków.
Proszę o podpowiedź....


Te śpiące owady to pewnie powód zmieniającej się pogody.


Kwiaty ciemiernika
Nadal kwitnące liliowce



I piękne ważki

Pozdrawiam serdecznie

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails