Za oknem jeszcze niewiele kwiatów. W tym roku trochę ich posiałam, ale zobaczymy, co wzejdzie, bo na razie jest zimno. Kwiatki użyte do wianków, co prawda są sztuczne, ale za to niezjadane przez moje koty, choć nie obyło się bez uciekania z gałązką bukszpanu, czy kwiatków w mordce. Zabawa była przednia. Moje potwory to uwielbiają, gdy rozkładam się na podłodze z kwiatami a one pojawiają się nagle rozbudzone i gotowe do zabawy. Ja oczywiście zaraz mam „stresa”;), że wszystko mi zniknie i nie będzie, z czego układać. Dlatego daję im zawsze gałązkę czegokolwiek, aby zajęły się, choć na chwilę. W sumie trzeba im też urozmaicić dzień. Potem lepiej śpią i nie buszują w nocy:D
Pozdrawiam serdecznie





8 komentarze:
Ale ladne ! Jeden lepszy od drugiego ! Pa-Ag
aż trudno powiedzieć który najpiękniejszy...hmmm może ten biały....
Piękne!
Bardzo lubię wianuszki. Pozdrawiam.
Prześliczne, rzeczywiście ciężko stwierdzić który najładniejszy :)
Piekne i jak ich duzo,ten na zielonym tle i nastepny urzekly mnie totalnie.
Pozdrawiam
Jak się ma ochotę na zrobienie czegoś to wychodzą prawdziwe cuda. U Ciebie potwierdziło się to w 100%.Wianki rewelacyjne. Pozdrawiam.
Wow! Co jeden to ładniejszy! Już nie wiem który mi się najbardziej podoba!
Śliczne!
Piękne te wianuszki. Inspirują mnie do zrobienia swoich własnych. Pozdrawiam
Prześlij komentarz