Translate

wtorek, 24 listopada 2009

Bukiecikowe wzmagania


Moje przygoda z układaniem kwiatów w bukiety zaczęła się na początku listopada. Okazało się to dla mnie dużą nowością, bo chodź znam się na kwiatach i krzewach ogrodowych to nie mam zielonego pojęcia o roślinach znajdujących się w kwiaciarni. Oczywiście wszystko jest do opanowania, a zaliczenie kursu jeszcze przede mną :). Jak na razie nie mam jeszcze bzika na tym punkcie.
Wychodzi wiele kolorowych czasopisma o tematyce florystycznej, niektóre z nich oglądamy na kursie i powiem jedno dla mnie są to dzieła sztuki. Kompozycje, dodatki i same pomysły florystów zadziwiają. Zdziwiłam się ile jest technik i sposobów układania, trzymania i wiązania bukietów. Każdy florysta ma swój styl i sposób, my kursanci musimy znaleźć swój, ale zanim do tego dojdzie sporo trzeba się naukładać. Po poniedziałkowym dniu miałam dość bukietów, ręce mi opadały ze zmęczenia. Na początku kursu wszystkie byłyśmy skupione, panowała grobowa cisza byle by tylko udało się związać te cholerne trzy różyczki oczywiście zachowując magiczny trójkąt no i byle by kwiaty się nie rozpadły i nie poprzesuwały. Po paru godzinnym miętoszenia tych biedactw coś tam zaczęło wychodzić :D, ale to nie był koniec. Pojawił się kolejny schodek pięć, siedem i dziewięć kwiatów bez przybrania i z przybraniem do tego inna metoda układania. Powiem wam jest różnica :) Było ciężko, ale przetrwałam ha :O.
Kwiaty po tak wielu godzinach układania wyglądają koszmarnie chodź po każdym rozebraniu bukietu są przycinane i odstawiane do wody.
Na następnych zajęciach dano nam trochę odpocząć od wiązanek i zabrałyśmy się do układania stroików w suchej piance. To mi się bardzo, bardzo spodobało :D, ale nie można przecież ciągle układać w suchej piance. Najważniejsze, że zajęcia są urozmaicone zawsze jest coś nowego. Zaczynam się przy tym bawić i nie jest to dla mnie tak stresujące jak było na początku.

Parę zdjęć jak to wygląda:
W tych bukietach mieliśmy uzyskać przestrzeń. Mało kwiatów dużo zieleni.


W tym bukiecie uciekły mi białe drobne chryzantemy(nazywane margaretkami) i forma tego bukietu nie jest okrągła tak jak powinna być.


Butonierka z wymęczonych kwiatków :D

Pojedyncza róża dekorowana przy główce. Proszę nie zwracać uwagi na kokardę ;) Nie jest przymocowana. Chodziło o to, aby pokazać nam ułożenie kokardy.


A to już nie moje bukiet, a dziwczyn.




Te kwiatki odsłużyły swoje. Pozwolono mi je wziąć do suszenia. Mam już co do nich plany. Ale o nich to już następnym razem.
Pozdrawiam serdecznie

6 komentarzy:

Rybiooka pisze...

Będąc młoda ... :)
we Wrocławiu na PL. Kościuszki mieści się ( jeszcze ?) Klub Literatury i Sztuki, którym zawiadował pan Stefan-Stanisław Placek - jakież on robił bukiety....
Nie wiem czy żyje jeszcze. Ale operetka i wszelkie większe imprezy dekorował. Ba nawet w Kudowie Festiwal Moniuszkowski ;)
Piękna to sztuka !!

Florentyna pisze...

Witam!
Pan Stefan chyba nadal robi bukiety... nie wiem na pewno, ale sprawdzę.
Zielicho, Twoje pierwsze florystyczne prace są wielce obiecujące:-)
Tak trzymaj!
Wspominałaś o czasopismach florystycznych, więc mam pytanie: czy znasz "Florę"? To nasz wrocławski dwumiesięcznik dla florystów.
Pozdrawiam cieplutko i życzę florystycznych sukcesów.

Zielicha pisze...

Florentyno dokładnie te czasopismo przeglądamy na kursie. I patrzę z przerażeniem ile to lat praktyki trzeba, aby takie cuda robić :)
Pozdrawiam

barbaratoja pisze...

Zdolniacha jesteś!!!

aulik pisze...

łał, robienie bukietów to niesamowita sprawa i chyba wcale nie łatwa...a kupując kwiatki w kwiaciarni to wydaje się to takie proste, parę badylków, wstażeczka i już gotowe :)))))

powodzenia w wiazaniu :), bo, że rękę do tego masz to wątpliwości nie mam :)

a zdjęcia kotów rewelacyjne! ale fajne puchate kuleczki :)
pozdrawiam :)

blog niedzielny pisze...

ten bukiet na pierwszej fotce b.mi sie podoba :)

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails