Translate

wtorek, 12 maja 2009

Mój ukochany Tygrynio...

Dzisiaj mój ukochany koteczek opuścić Kotlandię. Był przemiłym, cudownym kotem, moim ukochanym Brysiem. Spał mi zawsze nad głowa, spychając mnie z poduszki. Budził mnie noskiem, abym wstała i dała mu papu. Gdy siedziałam przed komputerem podchodził do mnie po pieszczoty lub tylko pogadać. Uwielbiał brykać. Jak to tygrysy. Miał tylko osiem lat. Kiedy miał cztery miesiące wybrał sobie nasz domek i w nim pozostał do dnia dzisiejszego.
Bardzo za nim tęsknię...

Najbardziej boli to, że staraliśmy się mu jakoś pomóc w ostatnim tygodniu i się nie dało. Mocne leki, ściąganie wody z płuc, aby mógł lepiej oddychać. Po zdjęciach RTG okazało się, że tylko przedłużaliśmy na siłę jego życie. Zdjęcia wykazały raka płuc.
Biedak się męczył nie mógł jeść. Leżał a jak mu podstawiałam miseczkę z wodą. Moczył wtedy swoją mordkę i tak pił. Kaszlał wcześniej, dostał leki i mu przeszło. I nagle w ciągu tygodnia koniec...

Najgorzej było podjąć ostateczną decyzję. I chyba to najbardziej mnie męczy.

12 komentarzy:

aulik pisze...

bardzo mi przykro... :(

trzymaj się, pozdrawiam

Rybiooka pisze...

O przytulam.... wielka strata ;(

Ori pisze...

Kochana Zielicho, tak mi przykro!
Gorąco Cię ściskam. jestem przekonana, że Tygrysek dołączył do licznej grupy ukochanych zwierzaków, które na nas czekają w zaswiatach i kiedys się z nimi spotkamy

Ezieta pisze...

Przykro mi bardzo. Wyobrazam sobie, jak musialas byc do niego przywiazana...

Elisse pisze...

Kochana, bardzo, bardzo Ci współczuję, mogę tylko wyobrazić sobie,co teraz czujesz:( Niestety, nasze zwierzęta żyją dużo krócej niż my i ciężko jest się z tym pogodzić.
gorąco Cię pozdrawiam

Jo-hanah z Wrzosowej Polany pisze...

Tulę Cię z całego serca, Kochana!
Trzymaj się!
Ja głęboko wierzę, że nasze futerka które są za Tęczowym Mostem czekają tam gdzieś na nas i kiedyś się spotkamy. No i na pewno żyją w naszych sercach.
Serdeczności

ewa pisze...

Łezka mi się w oku zakręciła...mam koteczkę (przygarnięta z ulicy ma kilka miesięcy) mam psa -cudowną wielka Azę ale miałam mojego kochanego potężnego Reksa...zaginął 2 lata temu a ja wciąż za nim tęsknię...

Dorota pisze...

Strasznie mi przykro... Ale ważne, że już nie cierpi i że miał szczęśliwe życie... Pozdrawiam!

violcio11 pisze...

To smutne.... Bardzo mi przykro...
Pozdrawiam Cie cieplo.

An-na pisze...

Piękny był z niego kocurek. Przykro i smutno.

Ezieta pisze...

Zapraszam do mnie do wziecia udzialu w zabawie.Pozdrawiam!

Jednoskrzydła pisze...

U mnie do tej pory jeden kotek odszedł na kocią polanę... nowotwór piersi z wieloma przerzutami nieoperacyjnymi. Trudno się rozstawać z naszymi kochanymi milusińskimi. Jestem z Tobą... trzymam za łapkę.

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails