Translate

niedziela, 22 sierpnia 2010

Stworzyłam Anioła ;)

No i po weekendzie spędzonym jak zwykle na działce, który zakończył się oberwaniem chmury. Zdążyliśmy akurat dojechać do domu. Pogoda dopisała, działka jako tako wyglądała, więc mogłam posiedzieć i porobić dekoracje. Suszyłam parę dni wcześniej kwiaty hortensji pierwszy raz w kaszy mannie dość fajnie się ususzyła, ale nie wiedząc jak to wyjdzie suszyłam inne kwiaty tradycyjnie przywiązane na sznurku. Miałam ochotę zrobić małą kompozycję i to z suszonych kwiatów hortensji. Zawsze mi się podobała.
Nie lubiąc długo siedzieć w jednym miejscu postanowiłam przeszukać kąty naszego małego domku i po szarpaniu się ze stolikiem znalazłam płytę, na której narysowałam coś na kształt anioła, nie wyglądało to jak anioł, a jak duża dziwna plama. Poprosiłam męża o wycięcie tego, co narysowałam. Dziwnie się na mnie chłop spojrzał, ale wyciął;)Pomysł na pomalowanie tego co zostało wycięte pojawił się nagle i tak to "Stworzyłam własnego Anioła" oczywiście nabazgrałam zaraz więcej dziwnych kształtów. Pokazałam je mężowi, co będzie musiał mi jeszcze wyciąć. Chłop się przeraził:D Stwierdziłam, że chyba będę musiała zrobić to sama!
Pozdrawiam serdecznie





I ulubiona Lawenda

14 komentarzy:

ika pisze...

Anioł pierwsza klasa :) jeśli z plam powstaje takie cudo to ekstra, twórz plamy dalej ;)
więc mówisz, że hortensję suszy się w kaszy mannie?? ale jak, zanurzyć trzeba cały kwiatostan? i na jak długo??
Pozdrawiam

MariaPar pisze...

Anioł pierwsza klasa.
Pozdrawiam serdecznie

Florentyna pisze...

Śliczny anioł!
Ja, żebym nie wiem ile plam narysowała, to mi takie cudo nie wyjdzie;-)))
Suche kompozycje urocze, takie nostalgiczno-jesienne.

Mira pisze...

Śliczny "anioł z plamy", ale bukiet z suszonych kwiatów wcale mu nie ustępuje urodą. Pozdrawiam.

Zielicha pisze...

Iko suszyłam ją z trzy, cztery dni, ale można i więcej. Należy sprawdzać stopień wysuszenia, czy nic nie gnije. Układa się ją na dnie naczynia i delikatnie przysypuje, aby jej nie zmiażdżyć.
P.S. Po dwóch dniach płatki były wysuszone, ale łodygi jeszcze potrzebowały suszenia.
Dziękuję dziewczyny za miłe słowa:D

Jagna pisze...

I anioł i lawenda śliczne :)
A bukiecik taki romantyczny :)

Sylvia pisze...

Anioł przepiękny!
Twoja praca to kolejny dowód na to, że prawdziwe dzieła powstają spontanicznie i w najróżniejszych okolicznościach:)

blog niedzielny pisze...

ladne te suchotki :) :) a anil wyglada troche jak gosposia ;) a moze to wlasnie aniol gosposi :) :) :

Zielicha pisze...

Super pomysł na anioła Blogu Niedzielny zastanawiałam się, jaki to anioł :)
Pozdrawiam

tabu pisze...

Anioł absolutnie nietuzinkowy:) gratuluję i nie poprzestawaj na jednym

aga pisze...

Anioł wyszedł super!!!Tak więc twórz dalej!Suszony bukiet też piękny!!!Pozdrawiam serdecznie:)

Nela pisze...

Słodki aniołek! Mi też skojarzył się z wdzięczną gospodynią i to robiącą przetwory:)Niech mąż wycina dalej. Lawendowe obrazki również ciekawe. Pozdrawiam Cię cieplutko.

Dana M. pisze...

aniołów nigdy za wiele;
ładny Ci się wyanielił :)

emilystar pisze...

niesamowity ten Anioł, ale lawenda tez super! :) ma się ten talent :) niektórzy niestety (patrz ja) w rysowaniu na samym końcu, w malowaniu też ... :( pozdrawiam :)

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails