Translate

środa, 17 lutego 2010

Dzień Kota

Zastanawia mnie, czemu wymyślili taki dzień. Czy jest też dzień psa?
W sumie miły dzień dla kogoś, kto lubi te przesympatyczne stworzonka, wydawać by się mogło, że mało ludzi lubi koty, ale co się nie spojrzy w okna przechodząc ulicą widać w nich główki ciekawskich stworzeń.
Oj ciekawskie to one są:D Doświadczam tego codziennie przy moich czterech cholernikach. Bruksa i Tuptuś lub, jak kto woli Czesio nowi mieszkańcy Kotlandii przerastają samych siebie. Bruksa jej imię idealnie do niej pasuje. To kotka pełna życia, sprytna, skoczna jak małpka do tego stopnia ze połamała mi zazdrostki. Bo tak sobie fajnie brykałam i nie miałam, czego się chwycić wskakując na parapet hm...Teraz próbuje doskoczyć do żyrandola.Jak widzę jej spojrzenie, uszy położone do tylu, zamiatający ogon podłogę i pozycja za chwilę do skoku to mi się ciepło robi i krzyczę Bruksaaa nie wolno! I tak to jest. Dzień w dzień..., poza tym jest bardzo delikatna w stosunku do ludzi o bardzo silnym charakterze:D Mówię nie raz uduszę dziada i będzie spokój:) Tuptuś przy niej wysiada. Spokojny, można by rzec wyciszony. Oswaja się bardzo powoli, ale gdy zaczyna brykać to wychodzi z niego kawał dziada:D Istne szaleństwo. Papugi z nich koszmarne. Tam gdzie Migdał tam i one. Migdał uczy się od nich one od niego. Razem broją. Tworzą bandę. Dzisiaj po przebudzeniu znalazłam papier toaletowy podarty na strzępy. A uwierzcie mi zabawek mają sporo. Najgrzeczniejsza w Kotlandii jest Micia, która unika Migdała i Bruksę, a z Tuptusiem ładnie przytulona śpi. To pierwszy kot, którego ona toleruje. Nie ma dnia, aby nie było ich przy drzwiach, gdy je otwieramy, ładnie nas potrafią witać, ale przy okazji, aby ludzie się tak fajnie nie czuli czmychnęłyby na ogródek. Pytam ich w tedy czy źle im jest w Kotlandii. Zawsze im tłumaczę, że na podwórku jest zimno i jeść tam nie dają, ale one patrzą na mnie zdziwione. Przecież my tylko powietrze wąchamy i patrzymy czy nic się nie zmieniło.
Wiecie, co one najlepiej uwielbiają? Zabawy o pierwszej w nocy, gdy człowieki muszą już dawno spać:D
Takie są właśnie koty i chyba za to je lubię i jeszcze za wiele innych rzeczy.
Pozdrawiam serdecznie




6 komentarzy:

Tilda pisze...

Ja doświadczam na razie jednego kota...mały cholernik, który lubi w nocy ganiać po łóżkach i gdy jest zniecierpliwiony mrauczy jak stary kocur. Psieje mi powoli, bo przepycha się między moimi suczkami w oczekiwaniu na jedzenie i chce z nim gnać na dwór :))

aulik pisze...

koty rządzą! hi, hi! :)))
wszystkiego najlepszego dla "bandy" futrzaków :)

serduszka niezwykle klimatyczne...
pozdrawiam :)

alexls pisze...

Dziekuje za pozdrowienia i odwiedziny:) Widze ze u Ciebie sympatyczna kocia gromadka! Az by sie chcialo kazdego z nich wyglaskac!

MariaPar pisze...

Jestem psiarą ! Nigdy nie miałam kota. Tyle słyszzałam o kociej, cudownej naturze; kto wie...Pozdrawiam

Monique pisze...

Ja też mam cztery kociaki ! :) To sama radość i utrapienie :) Ale nie oddałabym ich za nic na świecie i cały czas myślę jakby tu jeszcze piątego przygarnąć :)
Pozdrawiam i drapanko za uszkiem dla kociastych przesyłam
Monika

ufuk pisze...

Cześć,I miał trzy córki. Straciliśmy dwa w tym roku na wierzchu. Masz jeden w domu. Są to moje dziecko. Spójrz na przebieg ulicy. To jest miłość. Size.Teşekkürler.Sevgiler Zgadzam się ...

Na razie.....

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails